Wywiad z prof. dr Dietmar’em Heubrock’iem* o psychologii
myśliwych, niepolujących oraz przeciwników łowiectwa. O agresji, myśliwskim
instynkcie, popędzie seksualnym, żądzy zabijania i… Blochu…
Panie profesorze, zajmował się Pan różnymi badaniami z
zakresu psychologii myślistwa i psychologii myśliwskiej osobowości. Co było
powodem podjęcia tych studiów?
Po wydarzeniach w Erfurcie i Winnenden (strzelaniny w
szkołach) coraz goręcej zaczęło robić się wokół prawa do posiadania broni w
Niemczech. Zwłaszcza grupy zatroskanych rodziców domagały się rozbrojenia
społeczeństwa – i to włącznie ze strzelcami sportowymi oraz myśliwymi. Więc
zadaliśmy sobie pytanie: jak groźni w rzeczywistości są posiadacze legalnej
broni? Przyjrzeliśmy się najpierw kryminalnym statystykom, w tym – niedostępnym
publicznie – rządowym raportom dotyczącym broni i materiałów wybuchowych, by
przekonać się jakie narzędzia są wykorzystywane przy popełnianiu przestępstw.
I jakie z tego płynęły wnioski?
Takie, że legalna broń nie odgrywa większej roli: tylko 2,6%
przestępstw zostało popełnionych z jej użyciem. W pozostałych przypadkach mieliśmy
do czynienia z bronią posiadaną nielegalnie. W dodatku warto podkreślić, że
wykorzystanie legalnej broni często związane było z tzw. środowiskiem
psychosocjalnym. Afektywnie motywowane zabójstwa są nagłaśniane przez Federalną
Policję Kryminalną Niemiec, lecz nie podaje się jaką bronią dysponował
morderca. Jednak to, co znajdzie się pod ręką – od kuchennego noża po legalną
broń – zostanie wykorzystane. Wnioski te posłużyły do rozszerzenia śledztwa:
chcieliśmy wiedzieć z czego utkani są posiadacze legalnej broni. Czy są
niebezpieczni? Jak sobie z tym radzić? Więc porównaliśmy w kompleksowych
badaniach osobowości losową grupę myśliwych i osób niepolujących.
I myśliwi wypadli całkiem nieźle...
Tak, wyraźnie lepiej niż porównywana grupa niepolujących: odznaczali się większym zadowoleniem z życia, mniejszą agresywnością, lepszą kontrolą impulsów
itd. Zwłaszcza to pierwsze jest ważne, gdyż stanowi względnie trwałą cechę
osobowości. W psychologii wyróżnia się cechy, które są mocno determinowane
sytuacją - np. czynnikami wyzwalającymi
agresję jak agresja reaktywna: jeśli będę Pana dręczyć, może mnie Pan rąbnąć. Następnie
mamy czynniki względnie trwałe, które w niewielkim stopniu wpływają na sytuację.
Jeśli ktoś jest opanowany lub zadowolony z życia, nie tak łatwo da się go
wyprowadzić z równowagi. Sami byliśmy zaskoczeni, że myśliwi tak dobrze wypadli
w tym aspekcie.
Jednak te wyniki nie harmonizują z uprzedzeniami szerokiej
części społeczeństwa.
Nie, a przedstawiając je niekoniecznie zjednamy sobie przyjaciół. Uczestniczyłem ostatnio w dyskusji w Radio Bremen, w trakcie której (chodziło o wprowadzenie w tym mieście podatku od broni) zostałem ostro zaatakowany przez przedstawiciela grupy Winnenden: jako myśliwy i zwolennik legalnego posiadania broni przez osoby prywatne stałem się winny zabójstw w Winnenden.
Nie do wiary!
Mogłem do tego podejść emocjonalnie, czego nie uczyniłem
– jestem naukowcem i uważam, że trzeba skupić się na faktach. Jednak wielu myśliwych
jest konfrontowanych z wypowiedziami typu: „wszyscy myśliwi są potencjalnymi
mordercami”. Szybko wtedy zostajemy zepchnięci do defensywy i potrafimy mówić
tylko: „ale przecież ja nic nie zrobiłem! Jestem miłą osobą!”. Tak się
oczywiście tego nie zatrzyma. To był dla nas motyw, aby podjąć naukowe badania
i rozpocząć tematy, z którymi nawet w świecie nauki niewiele się zyska. Na
własny koszt, nawiasem mówiąc, to się w ogóle nie opłaca.
Na własny koszt? Czy w realizacji, analizie bądź rozpowszechnianiu
wyników badań nie pomogły związki myśliwskie, w tym DJV?
Początkowo związki były tak podejrzliwe, że nie otrzymaliśmy
żadnego wsparcia. Otworzyły się na nas dopiero, gdy wyniki wypadły korzystnie
dla myśliwych. Jednak tak naprawdę nie dopytują o naukowe ustalenia, o czym przekonałem
się podczas wystąpienia dotyczącego młodych myśliwych przed prezydium DJV w
Berlinie, dokąd specjalnie pojechałem. A przecież mogłem całkiem szybko
uruchomić prezentację wyników w Power-Point. Chodziło o istotne dla DJV
kwestie: co robimy dla kolejnych pokoleń myśliwych? Ale żaden z obecnych
prezydentów nie wykazał zainteresowania. Raz dwa zostałem wypchnięty za drzwi:
prof. Heubrock powiedział swoje i kwita. Przed nami kolejne, ważniejsze sprawy do omówienia.
To nie najlepsze świadectwo…
Z pewnością. Niestety pokazuje jak organizacje myśliwskie
obchodzą się z nauką.
CIC podjął się mediacji między nauką a polityką. Czy również
Pan próbował jej szukać?
Po tej historii nawiązaliśmy kontakt z CIC, wszystko zostało
opisane i przesłane. Ale nie doczekaliśmy się odpowiedzi.
Powróćmy jeszcze do badań nad myśliwską osobowością. Opisał
Pan różne cechy myśliwych i osób niepolujących, jednak nie zapytałem o
przyczyny. Dlaczego właściwie myśliwi wypadli o wiele lepiej? Stajemy się myśliwymi,
bo jesteśmy zadowoleni z życia czy stajemy się zadowoleni z życia, bo jesteśmy
myśliwymi?
Nie zbadaliśmy tego, więc mogę tylko snuć przypuszczenia.
Istnieje wiele powodów, dla których zostajemy myśliwymi: polowanie może być
tradycją rodzinną, może być też częścią naszych zawodowych obowiązków.
Zadowolenie z życia nie jest drogą do myślistwa. Wręcz przeciwnie: przebywanie
na łonie natury, jej bliskość prowadzą do szczęścia i równowagi. Umiejętność kontrolowania złości i agresji
można wiązać z myśliwskim szkoleniem: trenujemy po to, by spokojnie i
przezornie obchodzić się z bronią.
Po strzelaninach w szkołach myśliwi nieustannie
konfrontowani są z kolejnymi żądaniami zaostrzenia prawa do posiadania broni.
Czy stanowią one rozwiązanie problemu?
W żadnym wypadku. Wielokrotnie występowałem w tej sprawie
przed komisją ds. wewnętrznych Bundestagu. Mordercy powoli planują swoje
zbrodnie. Zabójca z Erfurtu, Robert Steinhäuser, na długo przed tragicznymi
wydarzeniami należał do klubu strzeleckiego, sfałszował dowód strzelecki,
zgromadził broń i amunicję. W przypadku sprawców, którzy są zdeterminowani,
planują nieśpiesznie i szczegółowo, zaostrzenie przepisów prawa do posiadania
broni nic nie zmieni. Z kolei absolutny zakaz spowoduje zamianę broni na inne
narzędzia jak materiały wybuchowe, broń sieczną itd. Ale o tym nikt nie chce
słyszeć, takimi słowami przyjaciół się nie zyska.
Co kieruje mordercami?
Są to przeważnie osoby z depresją, mające myśli
paranoidalne: cały świat jest zły, nikt mnie nie rozumie. To narastające
wyobcowanie może prowadzić do działania w amoku jako – trafniej ujmując – rozbudowanego samobójstwa.
Skoro zaostrzenie prawa do posiadania broni nic nie daje, w
takim razie jak społeczeństwo może bronić się przed podobnymi masakrami?
Przez wczesne rozpoznanie. Należy być wyczulonym na sygnały
ostrzegawcze, które sprawca jak dotąd zawsze wysyłał: jakaś zapowiedź w
Internecie, SMS do najlepszego przyjaciela „jutro lepiej nie idź do szkoły”. To
się nazywa fenomen przecieku. Do moich działań należy ocena, czy potencjalne
zagrożenia, z którymi zwracają się uczniowie lub policja, należy brać na
poważnie.
Broń naszych dziadków wisiała na haku w przedpokoju bądź w
szafie z ubraniami a mimo to nie dochodziło raz za razem do strzelanin. Jeśli
ktokolwiek dzisiaj zostawi bron bez nadzoru, od razu się obawia, że posłuży ona do zabicia tylu ludzi, ile tylko jest możliwe. Skąd
to się bierze?
Takie przypadki zdarzały się w przeszłości, ale miały inny
przebieg: nawet jeden przypominam sobie z dzieciństwa, kiedy to kolega ze
szkoły - właśnie taką bronią z szafy
swego ojca – zastrzelił się w mieszkaniu. Tym wypadkiem żyła wieś przez cały
tydzień. Tylko, że: ostra krytyka wycelowana w autorytety i bliźnich stanowiła
absolutne tabu. Od lat siedemdziesiątych obowiązuje zasada: nie występować
przeciwko innym, nie kopać, gdy ktoś leży na ziemi, sponiewierany przez media i
społeczny rozwój. Obserwuje się rosnący egocentryzm i indywidualizację w
świecie pracy oraz rodzinie.
Dlaczego w kontekście strzelanin za każdym razem rozmawiamy
tylko o zaostrzeniu prawa do posiadania broni oraz przepisach dotyczących jej
przechowania?
Za tym kryje się generalna strategia, aby pozbawić
społeczeństwo broni. Niedawno w Landtagu w Szlezwiku-Holsztynie zgłoszono 3
wnioski: celem pierwszego było wprowadzenie całkowitego zakazu posiadania
broni, celem drugiego utworzenie centralnych przechowalni broni w domach
strzeleckich, trzeci był nacechowany podobnymi intencjami. Tak więc cel jest jasny: broń
jest z zasady zła, nie chcemy jej, przekujemy miecze na lemiesze. To jest
taktyka salami: należy postawić tak wysoko poprzeczkę przy zdobywaniu
pozwolenia na broń, żeby myśliwi sami zrezygnowali. Podatek od broni jest
jednym z wariantów.
Ale dlaczego nie rozmawiamy o naszkicowanych przez Pana
zmianach, pojęciach egocentryzmu i indywidualizacji?
Żyjemy w krainie pełnej asekuranctwa, gdzie każdy przed każdym chce się zabezpieczyć. Zmiany ustawy mają sugerować społeczeństwu, że zapanuje całkowite bezpieczeństwo. Tylko, że… nie zapanuje. Wciąż będą chorzy i szaleńcy, zawsze będzie istnieć ryzyko, którego nie da się wykluczyć. Ale tego nie odważy się powiedzieć żaden polityk.
*prof. dr Dietmar
Heubrock jest psychologiem, kierownikiem Instytutu Psychologii Prawa
Uniwersytetu w Bremen. Autor licznych
książek i publikacji z zakresu neuro- i biopsychologii, sądowej neuropsychologii, psychologii prawa, kryminalnej oraz policyjnej. W swoich pracach
naukowych zajmował się prewencją przemocy w szkołach, badaniem młodzieży, która
chce nabyć broń, studium przypadku w celu usprawnienia policyjnych działań
śledczych. Prof. Heubrock jest zapalonym myśliwym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz